Zanim przybylam na lad afrykanski, minelo 35 lat mojego zycia. W 1985 roku wstapilam do Zgromadzenia Corek Maryi Wspomozycielki. Pa zakonczeniu nowicjatu i zlozeniu peirwzych slubow, mimo goracegopragnienia wyjazdu natychmiast na misje, jeszcze rzez 5 lat pracowalam w Polsce jako katechetka.
Szczesliwe wydarzenie, w lipcu 1994 roku, podczas spotkania siostr z Matka Generalna w Garbowie kolo Lublina, przyczynilo sie do mojego niespodziewanego wyjazdu, najperw do Rzymu, na przygotowanie misyjne, potem na nauke jezyka francuskiego do Francji, a nastepnie do Tunezji.
Tak Tunezja byla moim pierwszym krajem misyjnym, ale tylko na pol roku. We wrzesniu 1996 roku zawitalam w Abidajnie. Od razu poczulam sie jak u siebie. Moja misja byla polozona w glebi kraju, okolo 500 km na polnocny zachod od stolicy.
Mala miescina, ale wazny punkt, gdyz tam krzyzowala sie glowna droga przecinajaca kraj z Poludnia na Polnocny Zachod.
Nie powiem aby poczatki byly latwe, szczegolnie z powodu jezyka, bi nawet jesli francuski juz umialam wystarczajaco, to jednak tutejszy francuski odbiega sporo od jezyka literackiego. Klimat natomist nie sprawiam mi klopotow, nawet piersze malarie nie byly takie grozne.
Trzy lata pracowalam w Duékoué, uczac w Centrum zawodowym, wyjezdzajac z kaplanem na wioski, a wniedziele spedzajac cale popoludnie z dziecmi i mlodzieza w Oratorium.
Nastepnie misja w Togo potrzebowala mojego wsparcia w katechezie i tamtejszym Centrum zawodowym dla dziewczat.
W ciagu pieciu lat przezytych w Togo bardzo wiele sie nauczylam od tamtejszych ludzi. Przedewszystkim niezmiernej cierpliwosci w znoszeniu ciezaru dyktatury, ktora trawal tam przez ponad 40 lat i niestety do dzisiaj nie za wiele sie polpzylo. Togijczycy stale patrzyli z nadzieja w przyszlosc, co wcale nie przeszkadzalo, ze od czasu do czasu opadaly im rece. Dlatego bardzo liczyli na Kosciol, ktory stale im dodawal odwagi, by sie nie poddawac, by trawac.
Ilez przyjazni zawartych z mlodzieza, z dziecmi, z rodzinami calymi. A najwiecej tych wiezow zawiazalo sie miedzy katechetami. Do dzis wspieramy sie radami i dzielimy doswiadczeniami.
Piec lat minelo jak podmuch wiatru i ponownie Wybrzeze Kosci Sloniowej znalazlo sie na szlaku mojej misyjnej drogi.
Pracuje obecnie w stolicy kraju, Abidjanie. Masto, ktore wczesniej znalam jedynie bedac tu przejazdem, teraz zaczynam je poznwac od podszewki.
Bravo sr Margo Très bien. J'ai tout lu et bien compris.